Adres powiązany z hakerem Drift Protocol znów zaczął przesyłać Ether po trzymiesięcznej przerwie – wynika z danych onchain, które przytoczyły BlockBeats i Onchain Lens.
Portfel wysyłał jednorazowo po 100 ETH do Tornado Cash, serwisu miksującego kryptowaluty, który zaciera ślad między wpłatami a wypłatami. Transfery te powtarzano kilkakrotnie w ciągu minuty, co stanowi pierwszą odnotowaną aktywność z tego adresu od około trzech miesięcy.
Drift padł ofiarą włamania na kwotę 285,3 mln USD w kwietniu – była to jedna z największych kradzieży kryptowalut w pierwszej połowie roku. Nowe transfery nie zmieniają tej wcześniejszej straty, ale pokazują, że atakujący wciąż przemieszcza środki w łańcuchu i nadal korzysta z narzędzia zaprojektowanego, by utrudnić śledzenie transakcji.
Tornado Cash od dawna służy właśnie do tego celu. Łącząc wpłaty i wypłaty w pule, utrudnia powiązanie monet z konkretnym nadawcą lub odbiorcą, dlatego pozostaje pod ścisłą obserwacją śledczych, giełd i zespołów ds. zgodności.
Ostatnia aktywność ma znaczenie również dla Etheru, ponieważ transfery realizowano w ETH, a nie w innym tokenie. Duże, powtarzalne ruchy do miksera mogą zwracać uwagę działów handlowych, gdyż nierzadko zbiegają się z próbami podziału, ukrycia lub repozycjonowania skradzionych aktywów.
Źródło nie podaje, by atakujący odzyskał jakiekolwiek dodatkowe środki lub by straty Drift uległy zmianie. Bezpośrednim punktem obserwacji pozostaje to, czy adres będzie nadal wysyłał ETH i czy schemat wykroczy poza transfery po 100 monet zaobserwowane 23 lipca.
Haker Drift wznawia transfery Etheru do Tornado Cash, utrudniając śledzenie środków
Haker powiązany z Drift Protocol wznowił aktywność, przesyłając skradziony Ether do Tornado Cash, serwisu miksującego kryptowaluty. Następuje to po włamaniu na Drift o wartości 285,3 mln USD, co czyni tę sprawę poważnym, trwającym zagrożeniem bezpieczeństwa.